poniedziałek, 21 lipca 2014

Pretensje.

Miewam, nie powiem.
Stwarzam problemy, przyznaję się bez bicia.
Jestem nieznośny, ale któż by nie był?
Chamstwo? Tylko porcjowane.
Jak wredota, to raczej delikatnie.
Miłość?

Z lekka się zapadam.
Oczywiście, że nie przez siebie.
Ja chcę tylko by było lekko miło.
Lekko miło, lekko się zapadam.
Cholera.

Frunąć do góry, owszem, czasami.
Częściej ślizgiem w dół.
Na dziób. Ał. 


I tak jak mógłbyś coś zrobić:
jesteś zmęczony.
A ja? Zmęczony zmęczeniem nogą machnę, 

wyjdę, pójdę, przyjdę, wejdę, nie. 
Przecież nie zostawię ot tak.

Za mało porzeczek na wino zebranych
choć czuć ten ferment w powietrzu. 

Zapach dymu z papierosa, 
druga paczka, wiem, przepraszam.

Pre: zaczyna się lekko miło, dmuchawcowo.
ten: od uszu odbija się echem gęste smoliste powietrze.
sje: I stoi już świat.
Każda cząsteczka w bezruchu. 

Ni drgnięcia.
Ni zawahania.

___________________
Turnus mija, ja niczyja. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Przeinny w Internecie